Akcja Rekonstrukcja Alei Narewka-Olchówka ODWOŁANA

Drodzy Mieszkańcy regionu Puszczy Białowieskiej, drodzy miłośnicy drzew z całej Polski!

Z przykrością informujemy, że musimy odwołać akcję Rekonstrukcja alei Narewka-Olchówka 5.10.2019. Z niezrozumiałych dla nas powodów Starostwo Powiatowe w Hajnówce wypowiedziało Tropince porozumienie o współpracy, stawiając nas w bardzo niezręcznej sytuacji wobec sponsorów, którzy – zanim jeszcze zdążyliśmy wystartować kampanię crowdfundingową – zadeklarowali chęć objęcia patronatem kilkunastu drzewek, oraz wobec szkółki, w której mamy zarezerwowane sadzonki (lipy, brzozy i dęby, obwód na wys. 1 m – 12-14 cm). Decyzja jest dla nas zagadkowa, ponieważ to Tropinka miała sfinansować drzewka ze środków zebranych w ramach zbiórki publicznej, więc akcja nie obciążyłaby ani budżetu Starostwa, ani Zarządu Dróg Powiatowych. Szkoda, że zostaje w ten sposób udaremniona wartościowa i oryginalna inicjatywa obywatelska.

Ale oczywiście nie poddajemy się 🙂 Prowadzimy rozmowy w sprawie nasadzenia takiej właśnie niezwykłej alei, objętej patronatem ludzi kochających drzewa, w innym miejscu na terenie gminy Narewka. A nawet gdyby i ten pomysł nie znalazł odzewu, nie zamierzamy się poddać i chcemy wykorzystać obiecane już Tropince środki i zgromadzoną energię do działań służących ochronie drzew przydrożnych – tym bardziej, że nasza akcja cieszy się poparciem i sympatią!!!

Za pośrednictwem dziennikarki „Polityki“ Ewy Siedleckiej dostaliśmy krzepiący list od profesor Ewy Łętowskiej (czy pamiętacie, że była ona pierwszą w Polsce Rzeczniczką Praw Obywatelskich?). Ewa Siedlecka opowiedziała profesor o naszej inicjatywie, przekazała linki do artykułów na temat alei Narewka-Olchówka, i dostała następującą odpowiedź – Tropinkowiczki i Tropinkowicze, to dla Was!!!!

Szanowna Pani Redaktor, Dziękuję za udostępnienie wymownego tekstu o lasach białostocczyzny. Zarówno działalność – jakże pożyteczna – „Tropinki” jak i to, co donosi lokalne wydanie GW, nie wpadłoby w moje ręce. A akurat jestem pod wrażeniem serii informacji – ilustrowanych fotografiami – gdzie nieroztropne pomysły „rewitalizacyjne” doprowadziły do wybrukowania i zalania betonem wielu niegdyś zielonych skwerów i rynków w mniejszych miejscowościach. Byłam niedawno właśnie w Białymstoku i tam też widziałam ślady myślenia (główny, wielki plac) w kategoriach traktowania zieleni jako czegoś, czego pielęgnacja jest zbędnym wysiłkiem i przysparza kosztów. A potem się dziwimy, że w tych kamiennych pustyniach źle się żyje… Jeżeli Pani zna tę sympatyczną grupę, proszę ich ode mnie pozdrowić. Mam nadzieję, że uda im się przekonać miejscowe władze, że sadzenie drzew to dobra akcja inspirowana interesem wspólnym. Pięknie pozdrawiam, Ewa Łętowska

A planowaliśmy coś takiego… Przeczytajcie sami…

Rekonstrukcja Alei Narewka-Olchówka, 5.10.2019

Powodów, dla których sadzono aleje przydrożne, jest wiele i liczne z nich są nadal aktualne: drzewa wyznaczały przebieg i granice drogi, chroniły podróżnych przed upałem, a zimą przed błądzeniem i zawiewającym śniegiem. Dziś dają nam dodatkowo ochronę przed hałasem i spalinami. Drzewa towarzyszyły szlakom pielgrzymkowym, przyozdabiały wiejskie drogi i dworskie aleje – dlatego reprezentują nie tylko świat roślin, ale stanowią istotny składnik ludzkiego świata, budząc w nas silne uczucia i emocje. Przydrożne aleje są nieodzowną częścią tradycyjnego środkowoeuropejskiego krajobrazu i jako takie – zabytkiem kultury, świadectwem historii kształtowania przestrzeni. Zostały stworzone przez ludzi, i od mądrości ludzi zależy, czy przetrwają.

Estetyczna wartość alei przekłada się na ich wymierną wartość ekonomiczną. Mają istotne znaczenie promocyjne: fotografie pięknych alei znajdują się we wszystkich niemal albumach, przewodnikach, filmach i materiałach reklamowych. Ich urokowi ulegają turyści polscy i zagraniczni – szczególnie ci rowerowi, którzy pragną podróżować w cieniu drzew. Obok dbałości o skarby przyrodnicze, przede wszystkim troska o dziedzictwo kulturowe jest warunkiem rozwoju turystycznego. Turyści w puszczańskich gminach pragną zarówno poznawać dziką Puszczę, jak i poszukują ciekawych szlaków, prezentujących krajobraz kulturowy regionu. Z drzewami przydrożnymi krajobraz ten jest piękniejszy i bogatszy. Na przykład liczba ptaków żyjących na okolicznych polach wzrasta właśnie dzięki tym drzewom: bez nich nie poradzi sobie ortolan, który jak magnes działa na miłośników ornitologii z kraju i zagranicy. Krajobraz pozbawiony drzew jest okaleczony.

Dbałość o małe ojczyzny daje nie tylko poczucie zakorzenienia samym mieszkańcom, ale prowadzi również do wzrostu atrakcyjności turystycznej miejsca – i jest wspólnym zadaniem mieszkańców oraz lokalnych władz. Troska o aleje jest jednym z warunków mądrej ochrony krajobrazu.

Jeśli znikną wszystkie drzewa przydrożne, ucierpi wizerunek gminy i rozwój turystyki. Nie można reklamować Podlaskiego szlaku Bocianiego czy Green Velo i jednocześnie wycinać alei na tych trasach. Ani rowerzyści, ani piechurzy nie będą mieli ochoty przemieszczać się po drodze pozbawionej cienia. W upalne dni trasy bez drzew przypominają rozgrzaną do czerwoności patelnię. Nieprzemyślana wycinka drzew niweczy wysiłek i pieniądze włożone w promocję regionu.

W wielu europejskich krajach niszczenie alei zostało w ostatnich latach uznane za błąd i sadzi się je ponownie na wielką skalę. Dzieje się tak z różnych powodów – aby przywrócić bioróżnorodność, uatrakcyjnić trasy, a przy okazji stworzyć miejsca pracy przy pielęgnacji pasa zieleni. Sami drogowcy doceniają pozytywne oddzialywanie zieleni przydrożnej, zauważają na przykład, że korony drzew poprzez cieniowanie chronią nawierzchnie przed przegrzaniem i wydłużają jego trwałość.

Gminy, którym naprawdę zależy na rozwoju turystyki, muszą przemyśleć swoją politykę i zrewidować myślenie o ochronie przyrody i krajobrazu kulturowego. Ocalałe do tej pory drzewa muszą zostać objęte szczególną ochroną i nadzorem (fachowa pielęgnacja zapewniająca bezpieczeństwo), w miejsce wyciętych alei powinny zostać posadzone nowe. Warto byłoby opracować projekt nasadzeń przydrożnych dla gminy Narewka i innych puszczańskich gmin – we współpracy ze specjalistami, biologami, tak żeby powstały aleje malownicze i bezpieczne, cieszące oko mieszkańców i turystów, przydatne ptakom i owadom.

Jedna z ładniejszych alei na terenie naszej gminy prowadziła z Narewki do Olchówki. Michał Książek pisał o niej w „Przekroju“ w tekście „Sto brzóz“:

Po obu stronach drogi z Narewki do Olchówki rosną brzozy. Sto brzóz. W sierpniu, kiedy liście są już dojrzałe i twarde, dźwięk brzozowy zyskuje pełnię brzmienia. Dobrze słychać go w słowie szum, ale też szelest. Po rosyjsku szurszanije, szoroch. Po białorusku podobnie: szargot, szpacienije. W słowackim słychać śuchotanije i śaśtanije. Nawet niemieckie rauschen i angielskie swish mają w tych roślinnych słowach głęboko ukrytą głoskę s, ś lub sz. Jakby ludy lasów mieszanych strefy klimatu umiarkowanego zapożyczyły s od drzew. Nauczyły się go od liści i traw. Język polski jest liściasty. Brzozowy. Dębowy. Lipowy. Stary słowiański sygnał ciszy: pssst brzmi jak rozkaz, że słychać ma być tylko głoskę s. Szum. Szmer. Szelest. Psssst! Szukanie pragłoski s w koronach wielkich drzew to było dobre zajęcie tamtego dnia. Szedłem z Narewki do Guszczewiny, Olchówki i Masiewa. Żeby znów usłyszeć od tutejszych, jak nazywają czajkę książeczką (knihołka). Żeby wyciągnąć kolejną historię o wpuszczaniu padalców do luf dwururki, dla poprawienia celności. Albo wiązaniu czerwonych wstążek na rozstajnych krzyżach, coby się krowy dobrze pasły. Pod koronami drzew myślało się dobrze.

Aleja ta została częściowo wycięta w roku 2017:

Kiedy drzewa już leżą zwalone, przypominają ruiny. Alei się nie wycina, aleję się burzy. Kłody i gałęzie wyglądają jak zwały gruzu. Czekają na uprzątnięcie. Porozwalane garście nasion i liści, jak wysypane ze skrytek, po rabunku, po niespodziewanym przeszukaniu. Tylko największe kataklizmy wywołują takie skutki. Wojna, trzęsienie ziemi, pożar. Niepokój. Strach. Dyskomfort. Czy wspomnienia stąd są prawdą?

Niniejszy tekst bazuje na liście wysłanym w grudniu 2017 do Starostwa Powiatowego w Hajnówce i do Urzędu Gminy Narewka po wycince połowy alei Narewka-Olchówka. W pisaniu listu uczestniczyło Stowarzyszenie na Rzecz Dialogu Tropinka, a doprowadził on do zawarcia porozumienia między Starostwem a Tropinką, do którego przyłączyła się gmina Narewka. W ramach tego porozumienia odbyło się w Hajnówce w kwietniu 2018 szkolenie poświęcone znaczeniu i pielęgnacji drzew przydrożnych – możliwe dzięki sponsorom z regionu (Dom na Wschodzie, Restauracja Carska i Apartamenty, Dworek Rousseau, Dwór Bartnika, Stacja Białowieża Pałac, Bike Cafe Białowieża, Firma Nina Zin)!

O tym, że sadzenie alei nie jest pomysłem nowym i odosobnionym, świadczy chociażby fakt, iż w niepodległej Polsce minister Sławoj Składkowski w okólniku z 1927 roku zalecał:

Polecam w ciągu miesiąca marca i kwietnia 1928 r. dokonać zadrzewień placów i ulic miast, miasteczek i wsi. Zadrzewianie ma być przeprowadzone przez fachowców o ile możliwe drzewami rozwiniętymi. Posadzone drzewa mają otrzymać dostateczną ochronę przed ich uszkodzeniem. […] Żądam, by akcja powyższa nie była traktowana jako skutek wymuszonego zarządzenia, lecz jako świadome dążenie do zmiany wyglądu i polepszenia jakości powietrza miast i wsi. Pożądanem byłoby stworzenie obecnie w każdej miejscowości Komisji Zadrzewień

(Okólnik Ministra Spraw Wewnętrznych z 2 listopada 1927 r. w sprawie zadrzewienia kraju)

To właśnie o tej alei pisał Michał Książek w artykułach „Sto brzóz“ w Przekroju oraz „Bo mieszkańcy prosili, by uwolnić ich od drzew“ w białostockim dodatku do Gazety Wyborczej.