Ukraińskie Rezydencje: Uroczysko Hruszki – Gruszki


Hrystyna Melenchuk

Jest designerką i ilustratorką ze Lwowa, artystką pracującą ze szkłem, wyczarowującą w swej pracowni również przepiękne naczynia, dekoracje, biżuterię. Kocha szkło przezroczyste, świetnie komponujące się z otoczeniem, używa również szkła z recyklingu. W swojej twórczości nawiązuje do ukraińskiej tradycji obecnej w ludowym malarstwie, wyszywance, zdobnictwie, rzeźbie, np. w pracach ze szkła wykorzystuje motywy haftu ukraińskiego, popularyzując w ten sposób kulturę i tradycje ukraińskie. Wraz z córką Kalyną i synem Yanem była jedną z naszych pierwszych rezydentek w Świnorojach, a później w Gruszkach. Jej prace prezentowaliśmy w Sejnach i w Galerii w Narewce.

Wojna sprawiła, że musiała niemal z dnia na dzień porzucić projekt, nad którym pracowała dwa lata. Jestem pod ogromnym wrażeniem warunków stworzonych w Puszczy dla rezydentek i rezydentów z Ukrainy, doceniam niesamowitą atmosferę, dzięki której jako artystka poczułam się nie tylko jak w domu, ale także znowu zaczęłam tworzyć. Dziękuję Tropince za troskliwość i serdeczność! Dworek Rousseau i Uroczysko Hruszki oczarowały mnie kompletnie, na każdym kroku czuć, ile miłości i smaku włożono w ich urządzenie. A wszystko to zanurzone jest w niesamowitej, dziewiczej przyrodzie, owiane czarem dzikiej Puszczy.

Wyroby ze szkła Hrystyny Melenchuk można obejrzeć i kupić:

KrizGlass – sklep
instagram.com/kriz_glass/
instagram.com/hrystyna.melenchuk.art/

 


Olena Sarżenko (Елена Сарженко)

Jest graficzką, ilustratorką, autorką plakatów, wykładowczynią w wyższej szkole sztuk pięknych w Łozowej (КЗ „Лозівський фаховий вищий коледж мистецтв” ХОР, w obwodzie charkowskim) oraz członkinią Krajowego Związku Artystów Ukrainy. Jej oko rejestruje każdą niezwykłą sytuację, potrafi uchwycić piękno, więc Olena Sarzhenko zajmuje się również fotografią. W Sejnach, podczas wystawy obrazów stworzonych podczas rezydencji, powiedziała: W swoich pracach chciałam utrwalić moment, w którym jestem obecnie. Czyli spokój, przyrodę, środowisko. To wszystko daje uspokojenie, sprzyja refleksji, że życie trwa, nadchodzi wiosna, że trzeba żyć dla przyszłości. Jednak jak różnorodna jest jej twórczość, widać było na obu wystawach (w Sejnach i w Galerii Narewka) oraz na załączonych zdjęciach.

Olena przyjechała do nas (najpierw mieszkała w Chacie Kulturalnej Dworku Rousseau, potem w Uroczysku Hruszki) w marcu 2022 z dwójką dzieci, Alysą i Denysem, oraz z kotem Кіtuską – jest jedną z naszych pierwszych i najwierniejszych rezydentek.

Puszcza przyszła do niej sama, ale zakochała się w niej również dzięki Danielowi Gromackiemu, który porywał ją na plenery do Prastarego Lasu. Sama artystka wyznaje: Puszcza Białowieska zachwyca bogactwem i różnorodnością roślin i zwierząt. Obserwowaliśmy przebudzenie się Puszczy po zimie, od pączków i pierwiosnków po bujną zieleń drzew i kwitnących traw. Ten LAS rozkochuje w sobie. Tak jak płuca automatycznie napełniają się powietrzem przy wdechu, tak serce naturalnie i niepostrzeżenie napełnia się miłością do Puszczy. Teraz nie wyobrażam sobie nawet, że moglibyśmy spędzić ten czas gdzieś indziej, w jakimś mieście.

Prace Oleny Sarzhenko można obejrzeć również na:

behance.net/75617bc4
instagram.com/helen_sarzha/

 


Leonid Szmatko

Studiował w Charkowskim Instytucie Sztuki Przemysłowej, jest członkiem Narodowego Związku Artystów Ukrainy. Pracował m.in. jako artysta-projektant Siewierodonieckiego Zakładu Wytwarzania Instrumentów oraz od 2004 r. do wybuchu wojny jako dyrektor szkoły artystycznej w Siewierodoniecku (https://www.facebook.com/sev.hudoshka/). Uczestniczył w licznych wystawach w Ługańsku, Mariupolu, Kijowie, Odessie, Krzemieńczuku, Połtawie oraz w międzynarodowych plenerach w Polsce i we Włoszech. Stworzył ilustracje do zbioru ukraińskiej poezji dziecięcej „Джерельце”.

Po wybuchu wojny razem z żoną, Ałłą Szmatko, zabezpieczał swoją szkołę przed ostrzałem:

Szyby w oknach zaklejone zostały taśmą, na podłodze położyliśmy dziecięce sztalugi, obrazy uczniów i nauczycieli zdjęliśmy ze ścian i zapakowaliśmy w kartony. Gdy front zbliżył się do naszego miasta i dziesiątego dnia wojny bomby i rakiety zaczęły spadać w pobliżu szkoły, razem z żoną zabezpieczyłem okna, które zostały roztrzaskane przez fale uderzeniowe i odłamki. Obrazy, gipsowe rzeźby i prace uczniów wynieśliśmy do piwnicy. Pomagali nam ludzie z sąsiednich domów, którzy ukrywali się w szkolnej piwnicy przed rosyjskimi bombami. 13 marca szkoła została zniszczona w wyniku ostrzału. Większość domów w okolicy uległa zniszczeniu, nie było wody, światła, gazu. Wraz z tysiącami innych mieszkańców musieliśmy opuścić miasto, które znajduje się teraz na linii frontu. Zabraliśmy tylko naszego czworonożnego przyjaciela, dokumenty, zdjęcia i najpotrzebniejsze rzeczy. Od 16 marca do przyjazdu do Gruszek wynajmowaliśmy pokój w wiosce na Zakarpaciu. Przez całe 20 dni w Siewierodoniecku fotografowałem zniszczenia wojenne w moim mieście, szkole i pobliskim przedszkolu. Na moim profilu na Facebooku zamieściłem relację z zagłady rodzinnego miasta.

Leonid przyjechał z żoną Ałłą i psem Żakiem:

– z obecnie znanego na całym świecie miasta Siewierodoniecka, zniszczonego przez raszystów, z mieszkania zmiecionego z powierzchni ziemi przez falę uderzeniową, ze zbombardowanej szkoły, w której przez prawie ćwierć wieku uczyłem dzieci plastyki – do domu na cichym skraju Puszczy Białowieskiej;
– z ulic, po których chodzi się, nasłuchując wybuchów w innych częściach miasta, lub pada na ziemię, gdy w pobliżu zaczynają eksplodować pociski – na leśne dróżki i tropinki z ćwierkaniem ptaków i melodią wiatru w liściach drzew, z sarnami i żubrami na leśnych polanach i z bobrami w rzecze Narewce;
– z podwórek, gdzie przerażone psy tulą do ludzkich nóg, a koty, które uciekły ze spalonych mieszkań, trzęsą się w piwnicach – na podwórko, przez które kicają zające, czasem przebiegają lisy, a w powietrzu kołuje nie samolot rosyjskiego zabójcy, lecz bocian;

Przyjechałem do domu, w którym mój język ojczysty znajduje posłuch i szacunek, a nie jest zakazany pod groźbą aresztu lub śmierci. (…)

Jako pierwsi ukraińscy artyści przekroczyliśmy próg Uroczyska Hruszki, wdychaliśmy zapach świeżego drewna, poczuliśmy, że jesteśmy w miejscu, które na nas czekało i wśród ludzi, którzy się o nas troszczą. (…) Moja dusza zawsze znajdowała ukojenie podczas wędrówek po lasach, podczas spływów rzekami, więc nic dziwnego, że Puszcza Białowieska stała się miłością mojego życia: wszystkie jej dzikie stworzenia, nieprzebyte gęstwiny, prastare drzewa, dolina, tuż przed domem, przez którą niczym wąż wije się rzeka Narewka, wszystkie zakątki który odwiedzałem sam, z żoną, z innymi artystami i naszym szalonym psem Żakiem.

 


Oksana Kryzhanivska

Jest rzeźbiarką i graficzką, pochodzi z okolic Winnicy, mieszka w Kijowie. Specjalizuje się w bronzie, w małych formach (choć nie tylko), chętnie nawiązuje do kultury trypolskiej, przepuszczając ją przez filtry współczesnej cywilizacji. Maluje również akwarelą, prowadzi kursy malowania tą techniką. Do Puszczy, do Uroczyska Hruszki, przyjechała z synem Tymofijem.

Są takie chwile w życiu, trudne i bolesne… Siedzisz i tak jakby ciebie nie było… Jakby twoja dusza była stłamszona, zahukana, jakby wszystko zamarło….Potem pociąg, droga, droga do Was… Rodzinie napisałam, że jestem w raju!! Niesamowici, jaśni ludzie, o wielkiej duszy i sercu, jak z bajki. Przywróciliście nas do życia. Przepiękne, spokojne miejsce, gdzie żubry, lisy, zające, sarny wpadają do nas codziennie rano – na śniadanie. Gdzie jest cisza i spokój. Miejsce, w którym chcesz tworzyć. Miejsce, gdzie są prawdziwi przyjaciele.

Film o artystce:

 


Halyna Matwiejewa (Галина Матвеева)

Urodziła się i mieszka w Charkowie, ma wyższe wykształcenie techniczne, jest poetką i pisarką, pisze dla dzieci i dorosłych. W lіstopadzie 2019 r. razem z pisarką Natalką Marynczak założyły «PROawtorska Rezydencja» czyli pracownię umożliwiającą twórcze eksperymenty i przenikanie się sztuk (kanał Youtube, partnerstwo z projektem Харківська Театральна Резиденція).

23 lutego 2022 skończyła pisać kolejną powieść „Zbyt krótkiе”. Redagowała ją w Gruszkach, gdzie gościła razem z córką Agnieszką: Ten dom, to miejsce niezwykłe i kochane! W dniu przyjazdu miałam ochotę siedzieć na tarasie, oddychać, słuchać, mrużyć oczy od słońca – nic więcej, żadnych zbędnych ruchów. Mój lęk i ból przyjechały ze mną, ale dogadałam się z nimi, żeby poczekały na półce obok Szymborskiej, Bikont i Poschmann – aż zredaguję powieść, napiszę wiersz i uszyję koniki. Przesiadywałam z moim smutkiem i strachem na balkonie, wyprowadzałam je na spacery po Puszczy, wołałam, żeby razem posłuchać śmiechu córki na placu zabaw obok domu. Kiedy wiatr kołysał wysokimi drzewami, rozwiewał też niespokojne myśli i smutne wspomnienia, a te które zostały, spadały na papier ubrane w słowa. No dobrze, w tej postaci mogę zabrać do domu, do Ukrainy. Do osobnej kieszeni, bliżej serca, włożę wspomnienia o cudownych, otwartych i ciepłych ludziach, których spotkałam w Polsce.

Halyna Matwiejewa
Koniki

Dzisiaj rozum mi mówi:
— Może już pójdę…
Miałem dość słuchania o tym nieszczęściu.
Wszystko, co wiedziałem do tej pory —
To popiół i proch.
Wszystko, czego się bałem —
To nie był strach…

Biorę skrawki, szare jak spalony świat.
Nici są grube, ręką ich nie zerwiesz.
Szyję szare koniki, ile tylko zapragnę.
Szycie idzie jak w zegarku. Zdaje mi się, że skaczę
W jutro, i dalej, jeszcze dalej… A mój rozum
Mówi:
— W porządku. Koniki, oczywiście, szyj.
Ale wnętrzności konia to strach i ból.
Ale wnętrzności konia to nieszczęścia sól.

Tam, gdzie cisza i spokój, gdzie ład i ciepło,
Ty jednak zadomowisz maleńkie piekło.
Piekielnych wspomnień z duszy nie wyrzucisz.
Ale rób, jak chcesz. Jak chcesz — szyj.
Jeśli brakuje ci już łez, to pewnie — szyj…

(Przełożył Krzysztof Czyżewski)

 


Olga Nowak-Kukuła (Ольга Новак-Кукула)

Mieszka w Iwano Frankiwsku, jest poetką, aktywistką, feministką. Pracuje w organizacji pozarządowej DOM48.24, jest koordynatorką inicjatywy Дівчата творять. Jej wiersze tłumaczone były na białoruski, publikowane w wielu czasopismach literackich. Do Puszczy Białowieskiej przyjechała z córkami, Olesią i Olenką.

Kiedy zgłosiłam swoją kandydaturę do programu rezydencyjnego, byłam rozdarta. Jak mam wyjechać z kraju podczas wojny, kiedy potrzebna jest każda para rąk… Pomyślałam, że zdam się na los: jeśli dostanę tę rezydencję, wyrwę się na chwilę do innego świata, może zacznę znowu pisać, moje córki odpoczną od wycia syren. Jeśli nie dostanę – też dobrze, zostanę w domu, będę dalej się angażować, pomagać i nie będą męczyć mnie wyrzuty sumienia. O dziwo, rezydencję dostałam i znalazłam się w Gruszkach, w Puszczy Białowieskiej. (…) Najbardziej boję się utraty podmiotowości i godności, prawa do kierowania własnym życiem. A wojna często narzuca ludziom rolę żebraka, uzależnia od woli lub życzliwości innych. (…) Jednak w ciągu tego miesiąca czułam tylko ciepło i wsparcie, empatię i szczerość. To wzruszające i piękne, gdy obcy traktują cię jak ważną dla nich osobę, nie oczekując niczego w zamian. Każde spotkanie przynosiło rozmowę, śmiech i łzy. Umacniało wiarę w ludzi, w zwycięstwo i w siebie.

O samym Uroczysku Hruszki można byłoby napisać osobny poemat, o niesamowitym połączeniu starego z nowoczesnością, o wyrafinowanym smaku i przemyślanych w każdym szczególe wnętrzach. (…) Myślałam, że odległość od miasta będzie minusem, a okazało się to być wielką zaletą: cisza i przyroda leczą. Dzieci szalały wokół domu, a my wsłuchiwaliśmy się w odgłosy natury, nie do usłyszenia w mieście, z podziwem przyglądaliśmy się gościom z lasu, którzy nie bali się ludzi.

W ciągu miesiąca pobytu napisałam więcej wierszy niż przez ostatnie trzy miesiące w domu. Po prostu dlatego, że wróciłam tu do życia. W domu miałam wrażenie, że zamarzam od środka, tutaj znowu poczułam siebie. I za to dziękuję najbardziej – za to, że znowu czuję.

W Gruszkach Olga przeprowadziła rozmowy z innymi rezydentkami na temat ich wojennych przejść. Napisała też m.in. wiersz dedykowany „Uczestnikom rezydencji w Gruszkach w Puszczy Białowieskiej, których historie spisywałam, mieszkając z nimi w maju i czerwcu 2022 roku.”

 

Olga Nowak-Kukuła
Uciec od wojny

Oto mężczyzna opowiada o bombach spadających na jego szkołę,
o zdjęciach z rodzinnego miasta, w którym toczą się walki uliczne,
z serca wyciąga kawałek pocisku, by przypomnieć nam wszystkim,
że tutaj nie ma wojny.

Oto kobieta roniąca łzy na wieść o tym, że chcą dać jej schronienie,
bo nie wie czy jeszcze stoi jej dom,
czy będzie mogła jeszcze go kiedyś objąć.
Jej dziadka rozstrzelali sowieci w trzydziestym dziewiątym.
Jej serce rozstrzeliwują w dwudziestym drugim.

Oto dziewczyna opowiada, jak uciekała z okupowanego domu przez dom okupantów.
Dużo się śmieje.
Wspomina o rozstrzelanych znajomych.
Jej matka tam została.
Krzyczy: „Nie zapominajcie o nas,
Jesteśmy złamaną gałęzią, którą chcą odciąć i zaszczepić u siebie.
Ale my nigdy się nie zakorzenimy”.

Oto jeszcze jedna kobieta – a dużo u nas jest kobiet – najbardziej martwiąca się o język.
Chodzi i pyta: „Dlaczego nasza pamięć jest krótka?
Dlaczego nie kochamy naszego języka?
Sama robi pudełko ze szkła
i składa w nim spadek dla dzieci –
korale ze słów, wzory tradycji.

Jeszcze inna zaszywa ból w koniki z filcu,
czarne i ciepłe, jak żyzna ziemia o świcie.
A gdy spadają bomby, pisze do krewnych i przyjaciół,
mieszkających trzydzieści kilometrów od granicy.
Z drżeniem rozsupłuje serce, by dla wszystkich starczyło.

Oto rzeźbiarka od dawna marząca o mówieniu rękami.
Gdy wybuchła wojna, jej ręce zamilkły.
a tutaj zaczynają znowu mówić i wypuszczają w świat ptaki z Buczy,
jabłkowe łzy
i podzielonych na pół ludzi.

Wiecznie spokojna kobieta
kocha dzieci i maluje zbombardowane miasta.
Czeka na męża, który powinien powrócić,
czeka na miasto, które powinno ocaleć,
czeka, by przylgnąć do nich.

Uciekają przed wojną,
lecz noszą ją w sobie, gdziekolwiek by nie pojechali.
Nawet tam, gdzie spokój, gdzie nie ma wojny.
Póki co nie ma wojny.
Dawno nie było wojny.

(Przełożył Krzysztof Czyżewski)

 


Marianna Tarish

urodziła się i mieszka w Chersoniu. Rysuje od roku 2009, rok później zaczęła tworzyć murale, zajęła się graffiti, malarstwem monumentalnym. Posiada doświadczenie w ilustrowaniu książek, robi tatuaże artystyczne. W roku 2011, wraz z dwoma innymi artystami, stworzyła grupę artystyczną VacciNation (Facebook), która postanowiła „usunąć szare mury i twarze z ulic, wnosząc kolor i światło na ściany domów i w dusze przechodniów “. Z VacciNation Marianna Tarish jeździła na festiwale sztuki ulicznej w Ukrainie i za granicą i spędziła 3 miesiące w tajwańskim centrum sztuki PIER2. Dwa miesiące podróżowała i malowała już sama podczas w ramach rezydencji artystycznej Freezer na Islandii.

Do Gruszek w Puszczy Białowieskiej Marianna przyjechała z Chersonia – po kilku nieudanych próbach opuszczenia miasta jedyną szansą okazała się podróż… przez okupowany Krym i Gruzję do Warszawy.

24 lutego byłam w domu, o 6:00 rano obudziła mnie mama i powiedziała spokojnym głosem, że zaczęła się wojna. Nie wierzyłam w to, dopóki nie zobaczyłam przez okno słupa dymu – to lotnisko wojskowo w Czornobaijwce płonęło. Do dziś pamiętam, jak rakieta przelatywała nad naszym domem: wyszłam na balkon, pierwsze co poczułam to był zapach prochu. Żeby nie posypać się psychicznie, zaczęłam razem z mamą sprzątać cały dom: myć okna, zaklejać je taśmą. Przez pierwsze tygodnie nie mogłam robić nic. To było straszne – śpisz na materacu w korytarzu, zgodnie z zasadą dwóch ścian, nieustannie towarzyszy ci strach, że mimo to coś w ciebie uderzy. Z czasem pogodziłam się z nieuchronnością sytuacji. Jednak po dwóch miesiącach okupacji nie mogłam już tego znieść dłużej. Udało mi się wyjechać do Polski.

W Puszczy Białowieskiej zaczęła znowu malować, uczestniczyła w wystawie w Sejnach: Emocje przenikają do moich prac. Przez pewien czas byłam zakochaną w przyrodzie realistką. Na płótnach umieszczałam nawet suszone kwiaty i muszle. Podziwiam zwierzęta, ich kształty, wzory, barwy są dla mnie inspiracją: paski zebr, łuski węży, skrzydła owadów. Wszystko to jest wpisane w moje prace. Kocham bajki i przypowieści, ponieważ są naszymi pierwszymi nauczycielami, towarzyszą nam w najwcześniejszych próbach zrozumienia życia. Może dlatego w mojej pracy jest dużo symbolizmu, koncepcja wielkiego w małym jest mi bardzo bliska. W Polsce pracowałem nad dyptykiem. Przedstawione na dwóch płótnach zwierciadła, to symbol prawdy i samorealizacji. Odzwierciedlają to, czego doświadczyłam w rodzinnym mieście i czego doświadczam będąc tutaj, w bezpiecznym miejscu. Oba płótna przesycone są symbolami obecnymi we wszystkich moich pracach. Pierwszy obraz to spokój w ramionach natury, który poczułam w Puszczy Białowieskiej. Przedstawia człowieka, który wysechł jak ziemia, pokrył się pęknięciami, stracił siły, ale dzięki sile natury ożywa, budzi się w nim życie. Drugie płótno przedstawia ukraiński domek i anioła Serafina, który swoimi skrzydłami chroni go przed eksplozjami i odłamkami bomb, eksplodujących poza lustrem. Na wystawie w Sejnach zaprezentowałem również cztery plakaty, które narysowałem na początku wojny w Chersoniu. Każdy z nich opisuje moje doświadczenia.

Prace Marianny Tarish można obejrzeć na instagramie:

instagram.com/tarishart/

facebook.com/marianna.tarish

 


Kateryna Yegorushkina (Катерина Єгорушкіна)

Kateryna Yegorushkina mieszka w Wyszogrodzie w obwodzie kijowskim z mężem i dwójką dzieci, jest pisarką, bajkoterapeutką, scenarzystką filmów animowanych Jest również członkinią PEN, Narodowego Związku Pisarzy Ukrainy, Ogólnoukraińskiego Stowarzyszenia Arteterapii, prelegentką TED (wystąpienie „Bajki i wartości przyszłości”). Z wykształcenia jest krytyczką literacką i psycholożką. Ukończyła studia podyplomowe na Narodowym Uniwersytecie „Akademia Kijowsko-Mohylańska”. Swój pierwszy wiersz napisała w wieku siedmiu lat i pisać nie przestała. W 2005 roku otrzymała Stypendium Prezydenta Ukrainy dla uzdolnionej młodzieży. W ramach tego grantu ukazał się zbiór poezji Kateryny “Пульсація миті”. Regularnie uczestniczy w konferencjach dla nauczycieli i psychologów, prowadzi wykłady na temat rozwijania inteligencji emocjonalnej dzieci w wieku szkolnym za pomocą beletrystyki.

Kateryna Yegorushkina ma w swoim dorobku siedemnaście książek, w tym jedną dla dorosłych i szesnaście dla dzieci, w których porusza ważne tematy naszego czasu. W “Історії хоробриків із Горішкових Плавнів” w formie opowieści o magicznym leśnym miasteczku, o lękach i odwadze, udziela porad psychologicznych rodzicom. „Скриня” to książka o Hołodomorze dla dzieci – na jej podstawie Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej opracował lekcje dla dzieci w szkołach.
Publikacja znalazła się na liście „Najlepszej Książki 2020 roku”. “Арчі” to z kolei pierwsza ukraińska książka o sortowaniu odpadów. We współpracy z kanadyjskim projektantem Alexem Mintzem książka została opracowana i wydana w wersji dla osób z dysleksją. Kateryna jest również współautorką książki o wybitnych Ukrainkach “Це теж зробила вона”.

W swoich książkach dla dzieci Kateryna nie boi się poruszać trudnych tematów: wojna, ludobójstwo, zanieczyszczenie środowiska, przymusowe przesiedlenia, zachowanie tożsamości narodowej. Robi to z głęboką znajomością psychologii dziecięcej, zapewnia młodym czytelnikom wsparcie emocjonalne. Również aktualne traumatyczne doświadczenia znalazły odzwierciedlenie w twórczości Kateryny: “Мої вимушені канікули” to książka o wojnie rosyjsko-ukraińskiej, napisana
w formie pamiętnika dziewczynki Wiery. Obecnie trwają przygotowywania do jej publikacji w Ukrainie i Litwie.

Podczas pobytu w rezydencji twórczej w Uroczysku Hruszki – domu w Puszczy Białowieskiej Kateryna:

  1. Napisała kilka tekstów do „Słownika wojny”, publikacji, którą współtworzy i która zawierać będzie zapis opowieści świadków rosyjskiej okupacji. Książka ukaże się miedzy innymi w Ukrainie i Polsce
  2. Napisała kilka wierszy o Gruszkach i Krasnogrudzie, pracowała nad wyborem swoich wierszy do wspólnej publikacji poetów i poetek ukraińskich i polskich „Ile wody do końca wojny?” (“Скільки води до кінця війни?” ).
  3. Nagrała czytanie swojej poezji w Gruszkach.
  4. Przygotowała wybór własnych relacji o wojnie do publikacji w czasopiśmie poświęconym ukraińskiej i polskiej literaturze Posestry. Українська і польська література, a także dla projektu Writings from the war / Я пишу з війни oraz dla archiwum Ukraińsko-Kanadyjskiego Centrum Folkloru przy Uniwersytecie Alberty (Kanada).
  5. We współpracy z Gmina Narewka przeprowadziła bajkoterapię dla dzieci uchodźców ukraińskich w Siemianówce. Dzieci tworzyły swoich bohaterów, nękanych różnymi lękami i przydzielały im supermoce, które miały pomóc im przezwyciężyć te lęki. Tak więc był chłopiec, który bał się, że spadnie na niego drzewo, supermoc: przyjaźń z żubrem, który zatrzyma spadające drzewo; muchomor, który bał się, że zostanie zjedzony, supermoc: trucizna; burak, marchewka i kapusta, które bały się, że zostaną wyrwane z ziemi, supermoc: silne korzenie; Ryba-skarpetka, która bała się zostać czyjąś skarpetką, supermoc: zdolność nurkowania; ołówek, który bał się popełniać błędy, supermoc: gumka.

Wystąpienie Kateryny „Bajki i wartości przyszłości” na TEDxKyiv 2018:

 


Maryna Oliinyk (Марина Олійник)

Maryna Oliinyk ukończyła Lwowski Uniwersytet Narodowy im. Iwana Franki z tytułem magister dziennikarstwa i filozofii. Podczas studiów badała kulturowe i psychologiczne podstawy totalitaryzmu w oparciu o twórczość George’a Orwella.

Po studiach pracowała jako szefowa międzynarodowych wydziałów polityki i nauki w gazecie „Za wolną Ukrainę”, później została redaktorką naczelną ukraińsko-amerykańskiej gazety „Time and Events” (Chicago). Od 2012 roku zasiada w jury konkursu literackiego Міжнародний літературний конкурс “Коронація слова”, pisze recenzje najlepszych powieści konkursu, a także wybranych powieści publikowanych na łamach czasopisma «Час і Події».

W marcu 2021 r. wraz z ukraińską artystką Zoia Skoropadenko i galerią The Meloy Art rozpoczęła (w ramach wolontariatu) projekt kulturalno-edukacyjny: pisze dla ukraińskich mediów teksty o twórczości ukraińskich artystów i artystek, których wystawy są organizowane przez tę galerię. Pisała między innymi o Ołeksandrze Sysie, Olesi Dzhurayevaj, Mychajło Sydorenko, jak i o dawniejszych mistrzach – na przykład o Janie Peszke, Youli Chapovalu, Dawidzie Burluku i Alexisie Gritchenko. 10 artykułów powstało podczas pobytu rezydencyjnego w Hruszkach.

Od roku 2021 Марина Олійник prowadzi stronę na Facebooku За Вільну Україну 3.0. W Uroczysku Hruszki – domu w Puszczy Białowieskiej powstał pierwszy materiał po angielsku na tym profilu – o wystawie Zoi Skoropadenko „Arka Zoi” w Paryżu.

Poza tym to właśnie w Gruszkach Maryna rozpoczęła powieść o swojej, od pokoleń związanej z literaturą, rodzinie: babcia, Maria Halicz, była pisarką, a pradziadek Ołeksandr Halicz, filologiem i literaturoznawcą. Do rodziny należał również Hryhoriy Nudha, historyk literatury ukraińskiej, znawca ukraińskiego folkloru.

W dziejach rodziny Maryny Oliinyk historia Ukrainy przeplata się z historią Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego: jeden z jej przodków pochodził z dynastii Giedyminowiczów, a inny był Polakiem (imię nieznane, nazwisko – Czołowski). Maryna już od 10 lat bada historię swoich przodków, lecz w obliczu wojny poczuła się strażniczką pamięci, narasta w niej przekonanie, że jak najszybciej musi spisać tę opowieść.

Марина Олійник: Serdecznie dziękuję Fundacji Pogranicze – Pogranicze i Stowarzyszeniu na Rzecz Dialogu Tropinka za możliwość pozbierania się i za ten czas potrzebny na pogodzenie się z faktem, że ze wszystkich przedstawicieli mojej rodziny okazałam się najgorzej przygotowana do wojny z Rosją. Mam jednak klawiaturę – broń, którą władam trochę lepiej niż pistoletem…

Mam nadzieję, że swoista ofensywa kulturalna, informacje o naszej kulturze i jej osiągnięciach puszczane w świat, nie pozwolą światu zapomnieć, że w Ukrainie niesamowite bogactwa ludzkiego ducha są w śmiertelnym niebezpieczeństwie, że potrzebujemy pomocy. Że zarówno nasi urzędnicy, jak i nasi obywatele i media zrozumieją, dlaczego potrzebujemy kultury, sztuki, literatury, i dlaczego Rosjanie natychmiast wieszają banery z Puszkinem na terenach okupowanych, stawiają Lenina i zastępują naszych nauczycieli rosyjskimi nauczycielami. Zrozumieją, po co w czasie wojny wystawy i prezentacje ukraińskich artystów za granicą, i dlaczego powinniśmy tłumaczyć artystom ukraińskim jak zarabiają ich zachodni koledzy.

Za zdjęcie dziękujemy Olenie Sarzhenko!

 


 

Powrót do:
Ukraińskie Rezydencje Twórcze w Puszczy Białowieskiej 2022

Pozostałe rezydencje:

Dworek Rousseau – Świnoroje
Dom na Rykowisku – Pasieki